Kiedy trafiają na siebie dwie najbardziej utytułowane drużyny z Madrytu, to mamy do czynienia z ponad stuletnią rywalizacją pomiędzy Atletico i Realem Madryt. El Derbi Madrileno to spotkanie o bogatej historii, pełnej różnić pod względem poglądów politycznych, warstw społecznych i strukturze sportowej. W tym sezonie bilans, po wczorajszym meczu w Copa Del Rey, wynosi 2:1 dla drużyny Carlo Ancelottiego.
Derby Madrytu to dobry przykład wpływu piłki nożnej na kulturę i odwrotnie. Już na początku istnienia obu klubów pojawił się wyraźny podział. Real, mający swój stadion na ulicy Castellana, na której żyli ludzie arystokratyczni, mogący sobie pozwolić na drogie bilety, przyciągał na swoje mecze burżuazję. Na spotkania Atletico natomiast przychodziła uboższa ludność, o poglądach lewicowych w przeciwieństwie do rywala. Co ciekawe, mimo, że Real był klubem z lepszymi predyspozycjami i bogatszym wizerunkiem (stąd przydomek królewscy), a kibice Atletico nazywano buntownikami, to generał Franco kibicował Los Colchoneros.
W latach 50. generał jednak zmienił swoje poglądy, nazywając Los Blancos najlepszymi ambasadorami kiedykolwiek, po tym jak trzymali już po raz piąty trofeum Pucharu Europy w swoich rękach. Fani drużyny ze stadionu Vincenta Calderon tuż po tym wymyślili przyśpiewkę, którą nawet wczoraj mogliśmy usłyszeć podczas 262. meczu madryckich sąsiadów, jak to kiedyś określił Fernando Torres. Brzmi ona Real Madrid, Real Madrid, el equipo del gobierno, la verguenza del país - Real Madryt, Real Madryt, drużyna rządu, wstyd dla kraju.
Po małej lekcji historii na koniec ciekawostka o prawdziwej legendzie. Raul Gonzales, który strzelił dla Realu 228 goli, spostrzegany przez wielbicieli piłki nożnej jako prawdziwy madridista, na początku swojej młodej kariery był piłkarzem Atletico. Przyśpiewka Raul artista, siempre Madridista - Raul artysta, zawsze Madridista - niestety się nie całkowicie zgadza. Jeszcze bardziej ironiczne, swoją pierwszą bramkę dla Atletico strzelił podczas derby Madrytu, grając w kadrze młodzieżowej.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz