13 lutego 2014

razem w trudnych chwilach

Prawdziwy kibic stoi za swoim klubem w dobrych i złych momentach. W Polsce bardzo znanym powiedzeniem w tej kwestii są słowa: dumni po zwycięstwie, wierni po porażce. Tak wyglądają zdrowe relacje kibic-drużyna.

W zeszłym sezonie w Niemczech było głośno o akcji fanów Werderu Brema, którzy po przegranym meczu na wyjeździe zostali w stadionie gospodarzy i wciąż po gwizdku dopingowali swoim piłkarzom.
Sytuacja w klubie była nieciekawa, gdyż po wielu udanych sezonach w Bundeslidze pierwszy raz groził spadek do drugiej ligi. Dwa punkty nad strefą barażową, przed sobą jeszcze cztery mecze, w tym dwa z drużynami z górnej części tabeli - Leverkusen na 3. miejscu i Frankfurt na 5.
Na nieszczęście przegrali mecz z ekipą aptekarzy 1:0 i nadzieje na utrzymanie się w niemieckiej ekstraklasie coraz bardziej malały. Mogłoby się wydawać, że wszyscy już się z tym pogodzili, ale nie z kibicami Werderu. Kiedy Thomas Eichin dawał wywiad pół godziny po zakończeniu spotkania w tle słychać było piosenkę Werder Ole - meczowy rytuał kibiców klubu z Bremy. Wnet menedżer przerwał wywiad i pobiegł do kabiny swoich piłkarzy, by zobaczyli co się dzieje w sektorze gości.
Co zobaczyli to prawdziwy duch kibica, motywacja do walki, zaufanie wobec trenera, wiara w umiejętności oraz potencjał klubu, który znajdował się w sportowym kryzysie. Z tą otuchą ruszyli w ostatnie 3 mecze i mimo braku zwycięstw udało się wywalczyć potrzebne punkty do pozostania w Bundeslidze. 
Piłkarze, skład trenerski i zarząd serdecznie dziękowali fanatykom za wręcz bojowe nastawienie swoich miłośników. Kolejny raz kibice pokazali jakże świętą zasadą jest wierność w trudnych chwilach, po raz kolejny mogłem dostrzec piękno piłki nożnej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz